Sojusz Lewicy Demokratycznej

Ostatnie wydarzenia

A imię jego 40 i 3

dodano 2015-06-25 22:22 w kategorii: Kraj

Wicemarszałek senior, a nasz partyjny kolega, Jerzy Wenderlich objął w poniedziałek funkcję Marszałka Sejmu. Jakby nie było, to - przynajmniej tytularnie - druga funkcja w państwie. Ale już w czwartek zakończył przewodniczenie parlamentowi. Tak na własne życzenie. Miał sporo czasu na zarządzenie wyborów Marszałka, ale postanowił zrobić to bardzo szybko. Tym samym umknęła nadzieja na skierowanie na ścieżkę legislacyjną inicjatyw ustawodawczych SLD, które miesiącami „leżakują” w tak zwanej „sejmowej zamrażarce.
Wśród „zapomnianych” propozycji są m.in. te zakładające wprowadzenie możliwości wcześniejszego przejścia na emeryturę dla osób, które mają wystarczająco długi staż pracy (40 lat w przypadku mężczyzn, 35 w przypadku kobiet) oraz przyznanie wdowom i wdowcom prawa do pobierania części świadczeń po zmarłych małżonkach. Są także inne projekty dotyczące polityki socjalnej i podatkowej. Za kilka, kilkanaście dni podobne projekty zgłoszą kluby PO i PiS, bo przecież trzeba czymś zanęcić wyborców. I kto będzie wówczas pamiętał, że były to propozycje SLD?
A wystarczyło trochę inicjatywy, odwagi i politycznego zmysłu i była szansa na zaznaczenie miejsca Sojuszu w naszym życiu politycznym. Można powiedzieć, że wszystko skończyło się, zanim się jeszcze zaczęło. Ale dosłownie kilkadziesiąt minut po ogłoszeniu przez Marszałka Wenderlicha zarządzenia o wyborze szefa Sejmu, nasz klub zgłasza kandydaturę …. Jerzego Wenderlicha! Czyli oddajemy, co przez chwilę mamy, ale powalczymy o to, co sami oddajemy. Powalczymy wiedząc, że to walka o nic. Przecież liczenie „poselskich szabelek” - czyli głosów, nie pozostawia złudzeń co do wyniku głosowania. No i są już wyniki. Nasz Jurek dostał raptem 43 głosy. Jakie to romantyczne! Paść na własne życzenie. Może te 4 miesiące, które przydałyby się naszej formacji, kolega Jurek zaplanował na atrakcyjny wyjazd? Bo to przecież okres wakacji, w szkołach i w parlamencie. No to wypoczywajmy.
Oddajemy funkcje bez walki i bez koncepcji wspólnego działania. Po prostu - każdy sobie „rzepkę skrobie”. Trudno tu doszukać się logiki. Tak widzimy tę sytuację, tu - w terenie, na tak zwanych „partyjnych dołach”. Może nie rozumiemy tych wyrafinowanych zagrań, ale uwierzcie nam Koledzy z Warszawy - takie ruchy nie służą mobilizacji członków SLD. Mogliście dać wyraźny sygnał, że Sojusz stać jeszcze na aktywność parlamentarną, na skuteczną politykę. Zamiast tego usłyszeliśmy takie słabe „Spocznij, rozejść się, można palić”.

Zbigniew Zawodniak

SLD Chorzów, 25.06.2015 r.



Komentarze

Wydarzenia

Strony
wojewódzkie
SLD

Wybierz na mapie województwo, aby przejść dalej.